A A A

Najbardziej niedopasowani aktorzy w filmach fantasy

Wtorek, 21 kwiecień 2009 godz. 13:16, Autor: fluor

Kategoria: Fantastyka · Tagi: fantasy, film, fun, star wars

Wrzuć na Gwar Wykop news! Utop w Bagnie
Fantasy Magazine opublikował zestawienie dziesięciu najbardziej niedopasowanych ról w filmach fantasy. Co ciekawe, wysokie miejsce w rankingu zajmuje obsada nowych "Gwiezdnych Wojen".


Wszyscy z prequeli "Gwiezdnych Wojen". Wiecie to i oni to też wiedzą.
Sugerowana zamiana: Papierowe kukły z efektami komputerowymi. Nikt nie zauważy różnicy.


Aby zobaczyć pełny ranking odwiedźcie: Fantasy Magazine.

Źródło: SF Signal
Infango Wto, 21 Kwi 2009 17:11
Infango

Z pozycją 4 się zgadzam w 100% smile.gif

Cross Wto, 21 Kwi 2009 17:57
Cross

Ja także smile.gif

Eviva Wto, 21 Kwi 2009 19:13
Eviva

fluor Wszyscy z prequeli "Gwiezdnych Wojen". Wiecie to i oni to też wiedzą.
Sugerowana zamiana: Papierowe kukły z efektami komputerowymi. Nikt nie zauważy różnicy.



Hahaha, doskonałe podsumowanie, a myslałam, ze tylko ja jestem taka stetryczała i nie rozumiem nowych prądów.

zdarom Wto, 21 Kwi 2009 21:29
zdarom

Ale nie rozumiem co tam robi Constantine, według mnie to było dopasowane.

Xalein Wto, 21 Kwi 2009 21:42
Xalein

zdarom Ale nie rozumiem co tam robi Constantine, według mnie to było dopasowane.



Też tak sądzę, ich propozycja do tej roli jakoś mi się nie widzi.

Barusz Wto, 21 Kwi 2009 21:43
Barusz

Może chodzi o to, że to było takie na siłę podpinanie się pod sukces Matrixa - główny bohater też żyje na pograniczu dwóch światów, też "za dużo wie", też umiera i nie umiera. No, to bierzemy Reeves'a. Ale też nie jestem pewien.

A aktorstwo w nowych Gwiezdnych Wojnach wcale nie było takie najgorsze, chyba po prostu wszyscy ulegli temu wrażeniu przez Christensena, który istotnie zabijał każdą swoją scenę smile2.gif Ale reszta sobie radziła.

Coen Śro, 22 Kwi 2009 08:24
Coen

A ja ni cholery się z magazynem nie zgadzam w kwestii SW. Nie licząc postaci Anakina to Obi-Wan był rewelacyjny, podobnie jak Qui-Gon

Lo'Rel Śro, 22 Kwi 2009 12:28
Lo'Rel

Obi-Wan mógł być lepszy, Evan McGregor jest o wiele lepszym aktorem aniżeli pokazał to w SW, Natalie Portman tez nie była taka zła, ale faktycznie największy niesmak pozostaje po niewykorzystanym potencjale Anakina.

Silver Phoenix Śro, 22 Kwi 2009 13:50
Silver Phoenix

Obi-Wan mógł być lepszy, Evan McGregor jest o wiele lepszym aktorem aniżeli pokazał to w SW...



Ano - tylko pytanie: to wina aktora czy scenariusza?
Trudno grać na wysokim poziomie, jeśli wyznaczniki reżysera mają postać: "chodź i mów jak najczęściej ze zmarszczonym czołem" wink.gif

Tom Śro, 22 Kwi 2009 18:49
Tom

Ano - tylko pytanie: to wina aktora czy scenariusza?



O Patricku Stewardzie (Picard), mówi się, że jego siła jako aktora tkwi w tym, że potrafi najgłupszą kwestię przedstawić w przekonujący sposób. I trudno się z tym nie zgodzić oglądając cześć TNG czy filmy X-men. Dobry aktor i ze słabym scenariuszem sobie poradzi.

Piotr Śro, 22 Kwi 2009 19:03
Piotr

Niby tak, ale jakos nie widze nawet Stewarta potrafiacego wczuc sie w dialogi z SW I-III.

fluor Śro, 22 Kwi 2009 19:22
fluor

Wyobrażacie sobie Picarda krzyczącego: "Khaaaaan!"? To byłoby dopiero wstrząsające smile.gif

Lo'Rel Śro, 22 Kwi 2009 19:53
Lo'Rel

Ano - tylko pytanie: to wina aktora czy scenariusza?



Zgadzam się, że ciężko wyciągnąć cokolwiek z dialogów które są jedynie przerywnikiem dla efektów. Poza tym, pewnie nikt od niego w tym filmie nie wymagał mega dramatyzmu, bo twórcy mieli chyba nieco inne cele za priorytety.

Coen Śro, 22 Kwi 2009 20:33
Coen

Czy ja wiem? Mi Obi-Wanowskie: Byłeś mi bratem Anakinie. Kochałem cię..." się podobało.

Mar Śro, 22 Kwi 2009 21:44
Mar

fluor Wyobrażacie sobie Picarda krzyczącego: "Khaaaaan!"? To byłoby dopiero wstrząsające smile.gif


Na samą myśl poczułam się wstrząśnięta... biggrin2.gif
Ale wracając do SW - Qui-Gona będę bronić. Podobał mi się i już.

Lo'Rel Pią, 24 Kwi 2009 00:31
Lo'Rel

Czy ja wiem? Mi Obi-Wanowskie: Byłeś mi bratem Anakinie. Kochałem cię..." się podobało.



Owszem, zgoda, ale to jeden z nielicznych dobrych momentów. Nie da się tego już powiedzieć o pro Bushowskiej przemowie Obi-Wana na temat walki o demokrację, tuż przed pojedynkiem z Anakinem.

Jamjumetley Pią, 24 Kwi 2009 00:35
Jamjumetley

Mar Na samą myśl poczułam się wstrząśnięta... biggrin2.gif
Ale wracając do SW - Qui-Gona będę bronić. Podobał mi się i już.

Do samego Neesona nic nie mam - zagrał ok, ale jego postać nic nie wniosła do nowej trylogii. Tak jakby miał wystąpić w kolejnych częściach jako "duch", ale zrezygnowano z scen tego typu...

Lo'Rel Pią, 24 Kwi 2009 00:54
Lo'Rel

Neeson to dobry aktor i postać była całkiem przekonująca, ale rzeczywiście bez żadnego wpływu na dalsze części.

Tecza Nie, 26 Kwi 2009 16:24
Tecza

Lo'Rel Owszem, zgoda, ale to jeden z nielicznych dobrych momentów. Nie da się tego już powiedzieć o pro Bushowskiej przemowie Obi-Wana na temat walki o demokrację, tuż przed pojedynkiem z Anakinem.



To raczej Anakin był probushowskie clever.gif. Cala "zemsta Shitów" zalatuje antybushowkim swądkiem.
Ja będę bronił następujących kreacji aktorskich w nowych gwiezdncyh wojnach:
1) Qui Gon Jin - najabrdziej hippsowski wśród hippsowych jedi
2) Obi Wan - rzeczywiście nie miał za dużo do zagrania, ale miał swoje momenty
3) Senator Bail Organa - cyniczna postawa, wygląd fircyka, a jednak mu zlaeży. Szkoda, że tak mało czasu ekranowego dostał
4) Imperator - chyba najlepiej zagrana postać w nowej trylogii, żeby tylko jeszcez nie musiał wygłaszać takich bzdurnych kwesti jak: "POWER, UNLIMITED POEWER!"

Neeson to dobry aktor i postać była całkiem przekonująca, ale rzeczywiście bez żadnego wpływu na dalsze części.


Proponuje jeszcze raz końcówkę "Zemsty Szitów" obejrzeć. To Qui Gon nauczył Yodę i Obiego jak zjedoczyć się z mocą, co widzimy starej trylogii. Szkoda, że Lucas pożałował kasy i nie pokazał Neesona w końcówce epizodu III tak jak zamierzał (patrz oryginalny scenariusz, ksiązka na podstawie filmu).

Jamjumetley Nie, 26 Kwi 2009 17:01
Jamjumetley

Tecza Proponuje jeszcze raz końcówkę "Zemsty Szitów" obejrzeć. To Qui Gon nauczył Yodę i Obiego jak zjedoczyć się z mocą, co widzimy starej trylogii. Szkoda, że Lucas pożałował kasy i nie pokazał Neesona w końcówce epizodu III tak jak zamierzał (patrz oryginalny scenariusz, ksiązka na podstawie filmu).


Ale równie dobrze można było wrzucić tu imię dowolnego Jedi. To i tak nie ma żadnego znaczenia.

Lo'Rel Pon, 27 Kwi 2009 12:15
Lo'Rel

Proponuje jeszcze raz końcówkę "Zemsty Szitów" obejrzeć. To Qui Gon nauczył Yodę i Obiego jak zjedoczyć się z mocą



Tyle, że poświęcono mu cały film, żeby w trzeciej części wspomnieć o nim prze dwie minuty.

Barusz Pon, 27 Kwi 2009 12:34
Barusz

Też chciałem wspomnieć Palpatine'a, ale on (ani też grający go aktor) ściśle nie był członkiem nowej obsady tongue1.gif Natomiast ta kreacja, właśnie w wersji senatorsko-kanclerskiej zapada bardzo w pamięć i żyje w popkulturze własnym życiem, w różnych nieraz ciekawych kontekstach, co jest niewątpliwym sukcesem aktora.

Eviva Czw, 07 Maj 2009 20:02
Eviva

Jeszcze dodałabym Ralfa Moellera, który grał rolę Conana w serialu. Pasował do opisu Howarda jak pięść do nosa, tyle że wysoki i dobrze zbudowany, ale to nie starczy. Zresztą cały serial miał się do oryginału niczym konstytucja polska do rzeczywistości PRLu.

Coen Czw, 07 Maj 2009 22:31
Coen

Tu się zgodzę, zresztą cały serial był oparty na Conanie Barbarzyńcy z Arnim a nie prozie Howarda (no, może z wyjątkiem patentu z mumią w krypcie). Ale jako produkcja własnoprawna dla mnie obronił się nie najgorzej i z miłą chęcią obejrzałbym go jeszcze raz...