Najbardziej niedopasowani aktorzy w filmach fantasy
Wtorek, 21 kwiecień 2009 godz. 13:16, Autor: fluor
Kategoria: Fantastyka · Tagi: fantasy, film, fun, star wars

Wszyscy z prequeli "Gwiezdnych Wojen". Wiecie to i oni to też wiedzą.
Sugerowana zamiana: Papierowe kukły z efektami komputerowymi. Nikt nie zauważy różnicy.
Aby zobaczyć pełny ranking odwiedźcie: Fantasy Magazine.
Źródło: SF Signal
Może chodzi o to, że to było takie na siłę podpinanie się pod sukces Matrixa - główny bohater też żyje na pograniczu dwóch światów, też "za dużo wie", też umiera i nie umiera. No, to bierzemy Reeves'a. Ale też nie jestem pewien.
A aktorstwo w nowych Gwiezdnych Wojnach wcale nie było takie najgorsze, chyba po prostu wszyscy ulegli temu wrażeniu przez Christensena, który istotnie zabijał każdą swoją scenę
Ale reszta sobie radziła.
Ano - tylko pytanie: to wina aktora czy scenariusza?
O Patricku Stewardzie (Picard), mówi się, że jego siła jako aktora tkwi w tym, że potrafi najgłupszą kwestię przedstawić w przekonujący sposób. I trudno się z tym nie zgodzić oglądając cześć TNG czy filmy X-men. Dobry aktor i ze słabym scenariuszem sobie poradzi.
Lo'Rel Owszem, zgoda, ale to jeden z nielicznych dobrych momentów. Nie da się tego już powiedzieć o pro Bushowskiej przemowie Obi-Wana na temat walki o demokrację, tuż przed pojedynkiem z Anakinem.
To raczej Anakin był probushowskie
Ja będę bronił następujących kreacji aktorskich w nowych gwiezdncyh wojnach:
1) Qui Gon Jin - najabrdziej hippsowski wśród hippsowych jedi
2) Obi Wan - rzeczywiście nie miał za dużo do zagrania, ale miał swoje momenty
3) Senator Bail Organa - cyniczna postawa, wygląd fircyka, a jednak mu zlaeży. Szkoda, że tak mało czasu ekranowego dostał
4) Imperator - chyba najlepiej zagrana postać w nowej trylogii, żeby tylko jeszcez nie musiał wygłaszać takich bzdurnych kwesti jak: "POWER, UNLIMITED POEWER!"
Neeson to dobry aktor i postać była całkiem przekonująca, ale rzeczywiście bez żadnego wpływu na dalsze części.
Proponuje jeszcze raz końcówkę "Zemsty Szitów" obejrzeć. To Qui Gon nauczył Yodę i Obiego jak zjedoczyć się z mocą, co widzimy starej trylogii. Szkoda, że Lucas pożałował kasy i nie pokazał Neesona w końcówce epizodu III tak jak zamierzał (patrz oryginalny scenariusz, ksiązka na podstawie filmu).
Tecza Proponuje jeszcze raz końcówkę "Zemsty Szitów" obejrzeć. To Qui Gon nauczył Yodę i Obiego jak zjedoczyć się z mocą, co widzimy starej trylogii. Szkoda, że Lucas pożałował kasy i nie pokazał Neesona w końcówce epizodu III tak jak zamierzał (patrz oryginalny scenariusz, ksiązka na podstawie filmu).
Ale równie dobrze można było wrzucić tu imię dowolnego Jedi. To i tak nie ma żadnego znaczenia.
Też chciałem wspomnieć Palpatine'a, ale on (ani też grający go aktor) ściśle nie był członkiem nowej obsady
Natomiast ta kreacja, właśnie w wersji senatorsko-kanclerskiej zapada bardzo w pamięć i żyje w popkulturze własnym życiem, w różnych nieraz ciekawych kontekstach, co jest niewątpliwym sukcesem aktora.
Ocena Użytkowników Punkty: 5 · Oceniających: 1
Najnowsze informacje
- Kolejne podejście do Punisheraczw, 29 lip 2010 19:49 · Odsłon: 58
- Trochę wieści o Star Trek XIIczw, 29 lip 2010 13:56 · Odsłon: 21
- Bill Adama w chromie i krwiśro, 28 lip 2010 19:21 · Odsłon: 48
- Niezależne potworyśro, 28 lip 2010 13:04 · Odsłon: 35
- Zwiastun drugiego sezonu Stargate Universewto, 27 lip 2010 15:40 · Odsłon: 94
- Co nowego w V?wto, 27 lip 2010 12:26 · Odsłon: 23
- Jak wygląda Comic-Conpon, 26 lip 2010 21:23 · Odsłon: 63
- Caprica może dostać drugi sezonpon, 26 lip 2010 01:10 · Odsłon: 98
- Karl Urban jako Sędzia Dreddnie, 25 lip 2010 19:32 · Odsłon: 123
- Przyszłość pod lodemsob, 24 lip 2010 00:00 · Odsłon: 73


